Sopot - Miłe chwile w Sopocie.
Niezwykłe przygody miały miejsce przed ok. 25 laty w czasie mojego urlopu w Sopocie. Jechałem tam, będąc jeszcze kawalerem z moją ówczesną przyjaciółką Mandaryną. Dziewczyna, była niesamowita, aż żałuję, że jej nie utrzymałem. Już jadąc samochodem nad morze złapałem gumę. Latem, gdy jest bardzo gorąco, nie wypadało jeździć w toplesie jak bym to powiedział. Posiadałem wówczas dobry samochód jak na tamte czasy Fiat 125p lecz o klimie można było marzyć za 20 lat. Przy wymianie koła, całą twarz wysmarowałem sobie bezmyślnie rękoma, bo gdy pot mi zalewał oczy, to ja wycierałem, a jak skończyłem, to Mandaryna zrobiła zdjęcia z tą twarzą. Potem milicja mnie zatrzymała i pękała ze śmiechu. Lusterko wewnętrzne miałem urwane, więc się nie domyśliłem. Cały niemal
Sopot przywitał mnie śmiechem, a ja nie wiedziałem czemu. Potem już było fajniej, bo dziewczyna dbała o mnie w dzień i w nocy. Sopot był naszym azylem, nawet po naszej zmianie stanu cywilnego. Nie pobraliśmy się, ale czasem spotykali, wspominając miłe chwile związane z Sopotem.